Moi przyjaciele

O mnie



Cześć! To właśnie ja- suczka rasy yorkshire terrier, którą widzicie na powyższym zdjęciu. Mam sześć miesięcy. Mam na imię Sofia Gold (w rodowodzie), ale moja właścicielka mówi na mnie Sofi lub Zosia. Moimi rodzicami są Suzi Gold i Baster Vitatus. Niestety już chyba nigdy ich nie zobaczę... Chlip... Tęsknię za nimi... Ale pogadajmy o czymś wesołym! U poprzedniego właściciela (a właściwie hodowcy) mieszkała również moja ciocia (siostra mojej mamy)- Serafina. Jej mąż wygrał zawody piękności dla yorkshire terrierów, więc teraz podróżuje po świecie (co było nagrodą w konkursie) razem z siostrą, żony hodowcy. Lukas (bo miał tak na imię) miał wrócić za kilka miesięcy. Serafina miała trójkę szczeniąt (moje kuzynki i kuzyna)- Kiki i Fifi (suczki) i Rex (piesek). W poprzednim domu ja i moja rodzina mieliśmy własny pokój! Nazywał się ,,Pokojem Yorkowym", ponieważ tylko my mogliśmy w nim spać. Był dość duży, pomalowany na biało. Po lewej stronie pokoju było kilka mat. Na przeciwko (pod oknem) znajdywały się nasze miski. Każdy miał swoją w innym kolorze. Ja miałam błękitną z napisem ,,Sofia". Według mnie była najładniejsza ze wszystkich! Ale oczywiście, moja kochana kuzyneczka Fifi musiała z niej jeść! Na prawdę! Hodowca wchodził do pokoju, do każdej miski nałożył posiłek: kurczak z marchewką, selerem i ryżem i musiałam się z nią ścigać do miski! Nie mogłam spokojnie zjeść, ponieważ była przy MOJEJ misce pierwsza, a ja musiałam jeść z jej miski. Och, jak tak można?! Grr... Ugryzłam ją kiedyś za to w ogon. Zasłużyła! Ale oczywiście z płaczem pobiegła do swojej mamy i powiedziała jej, że ją ugryzłam. Ale nie powiedziała za co! Dostałam za to ochrzan od rodziców, a karą było to, że "poszkodowana" Fifi zjadła moją porcję! Z mojej miski! Niestety to była kolacja. Nie mogłam zasnąć z głodu. Fifi pożałuje za to! Jak ją jeszcze kiedyś zobaczę... W ,,Pokoju Yorkowym" było również wielkie łóżko! Było na nim kilka, kolorowych poduszek. Ja lubiłam spać na takiej, która była tylko moja. Była zielona i był na niej nadruk zielonych jabłek i kilku liści na, których były kropelki wody po deszczu. Zawsze śniły mi się na niej piękne sny! Jednak pewnej nocy śniło mi się, że miałam nową właścicielkę, która o mnie bardzo dbała i kochała! Nie wiedziałam jednak, że ten sen się spełni. Niestety Fifi bardzo często kładła się obok mnie i mnie kopała i drapała pazurami "przez sen". Jestem w 100% pewna, że w tedy nie spała! To wszystko działo się kiedy miałam mniej niż dwa miesiące. Kilka dni po tym jak skończyłam dwa miesiące do domu zawitał pewien gość- była to dziewczyna wraz ze swoją mamą. Na początku się bałam, więc chciałam się schować pod czerwoną kanapę. Godzinę później byłam już w nowym domu! Nie dawno skończyłam sześć miesięcy i zaczęłam pisać o moich perypetiach. Mam nadzieję, że przypadną wam do gustu ,,Perypetie Małej Yorki."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz